RSS
wtorek, 07 marca 2017
łzy

Chce mi się przez Ciebie płakać, a jednocześnie chcę, abyś to Ty otarł me łzy.

12:41, lu-petitka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 lutego 2017
Jednego

Boję się jednego, że nie zaakceptujesz mojego śmiechu, bo gdy się śmieję - sąsiedzi pukają w ściany.

Boję się jednego, że nie zaakceptujesz mojego spojrzenia, bo czasem jest tak groźne, że sama się go boję.

Boję się, że nie zrozumiesz moich łez, które choć lecą rzadko, ale intensywnie

Że nie usłyszysz, gdy naprawdę krzyknę. Boję się, że nie pokochasz mnie, tylko swoją iluzję o mnie, że nie będę przy Tobie sobą, że mnie wycisz za bardzo. Boję się jednego - boję, że Cie rozczarują, po prostu.

23:21, lu-petitka
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 lutego 2017
bo miłość

-Kocham Panią,

- Niech więc Pan dba o tę miłość, bo inaczej zwiędnie - jak krzak przydrożny, leśny, zapomniany, zadreptany. O miłość, proszę Pana, trzeba dbać - trzeba się troszczyć, pielęgnować ją, obchodzić jak z jajkiem, podlewać, suszyć, przycinać - by odrastała - i każdego dnia wypuszczała nowe pędy. Niech Pan to pamięta.;)

14:34, lu-petitka
Link Dodaj komentarz »
gdy

Gdy będę pewna, że to nie tylko zauroczenie, fascynacja czy zakochanie.

Gdy to będzie coś więcej - gdy będzie to miłość.

Gdy będę pewna, że przekroczyłeś intymną strefę mojej duszy - dopiero wtedy pozwolę Ci przekroczyć intymną strefę mojego ciała... nie wcześniej. Gdy poznasz mnie nagą, z całą brzydotą mojej hańby, bezradności, wad, przeszłości, błędów, ale też tego, co mnie naprawdę wzrusza, z odpowiedzią na pytanie dlaczego jestem taka, a nie inna, ze wszystkimi wspomnieniami. Gdy będę stałą przed Tobą bosa z pustką, kompleksami, nudą, rutyną, tym co we mnie brzydkie, okropne, wstrętne... to jest prawdziwa intymność... chodź, pokażę Ci mój świat.

14:24, lu-petitka
Link Dodaj komentarz »
z marzeniami

Czasem boję się, że zakocham się w swoich marzeniach, a one nigdy się nie spełnią...

14:09, lu-petitka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 lutego 2017
List do męża...

Mój Kochany Drogi Mężu...

 

Piszę do Ciebie ten list, bo chce Ci powiedzieć jak bardzo ważny jesteś. Wiem, że jeszcze Cie nie znam, nie wiem jak masz na imię, nie wiem jaki masz kolor oczy, czy Twoje włosy są kruczo-czarne, czy raczej bardziej wyblakłe. Nie wiem, czy masz tak duże dłonie, które będą potrafiły objąć cały mój świat, czy masz ramiona tak rozłożyste, że gdy się w nich schowam nie będzie mnie widać. Nie wiem, czy jak się do Ciebie przytulę - poczuje się bezpiecznie, czy może usłyszę Twoje serce?

Jaką melodią płynie moje serce? Tą, którą razem gramy. Klasyczną gitarą z dźwiękiem rutynowych czynności każdego dnia i spokojnych wieczorów z ogniskiem naszych rozmów. Z melodią skrzypiec - wyjątkowych, kojących, owitych dobrem, życzliwością i wsparciem, może i łzą, która spada, bo rozczuliła się nad naszą miłością. I gdzieś w tle z kontrabasem dającym o sobie znać z twardym zdaniem, upartością, nadającym innego klimatu, nadającym naszemu małżeństwu charakteru, ale obok z wiolonczelą, która gasi każdy ogień i na nowo skrywa nas w swych ramionach. Czasem zawyje, huknie, przytupnie - dźwięk trąbki, dający dynamikę, ruch, tętno, przyspieszenie i wesołą zabawę, bo przecież nie wszystko w życiu musi być ponure, wiec bawmy się przy dźwiękach trąbki i z uśmiechem na twarzy! :) I słyszę ten wspaniały koncert, gdy przytulam się do Twego serca... Patrzę Ci w oczy, które błyszczą, weselą się i chcą naszej miłości więcej.

Mój Kochany Mężu, tak wiele chciałam Ci powiedzieć, tak wiele wytłumaczyć, powiedzieć, udowodnić i pokazać dlaczego Cię kocham - kocham Cię, bo jesteś i kocham wtedy, gdy Cię nie ma. Kocham, gdy się śmiejesz, gdy pracujesz, gdy odpoczywasz i się obijasz, kocham, bo widzę jakim jesteś człowiekiem, że inni nie są Ci obojętni, że walczysz o drugiego, że kochasz całym sobą, że masz ambicje, że kochasz przyrodę i życie. Kocham Cię, bo ... tak naprawdę nie wiem, coś się kiedyś stało. Dostałeś garść kluczy i okazało się, że jeden z nich pasuje do drzwi mego życia. Lecz zanim w to życie wkroczyłeś - cicho zapukałeś, poczekałeś, powiedziałeś dzień dobry... i już w nim zostałeś... czym mnie urzekłeś? Swoją prawdziwością, tym, że byłeś przy mnie sobą. I za to Ci dziękuję. Nie lubię klaunów, którzy muszą wciąż grać, wolę bezdomnych, którzy nikogo nie muszą udawać, którzy nie ukrywają swej biedy - byłeś taki, twardy, zawzięty, ale prawdziwy - z całym brudem swych wspomnień, nędzą życia przeplataną z radością z małych rzeczy... Pokochałam Cię - i niech już tak zostanie, zostań tu, nie odchodź. Kochaj mnie... tak jak ja kocham Cię - najmocniej, choć wiem, że mogę mocniej, więcej, lepiej... i do tego dążę, każdego dnia - kocham Cię bardziej niż wczoraj.

 

Twoja (Ż)ona :))

11:58, lu-petitka
Link Komentarze (2) »
piątek, 13 stycznia 2017
szczęscie

Biegłam zbyt szybko, myśląc, że dogonię szczęście. Mignęło mi przed sekundą jak światło zielone na ostatni autobus do domu. Nie dogoniłam. Chciałam się rzuć, by choć złapać je ostatnim tchem. Myliłam się. Uciekło. Zniknęło. Na prostej biegnącej z góry zgubiłam szczęście. Przewróciłam się i w kałuży pełnej błota leżałam zasypana bólem. Zimno przykryło moją twarz. Myślałam, że umieram. Odchodzę - smutna, z łzami na policzkach. Zapomniana. Lecz poczułam delikatny dotyk na ramieniu. Skostniała, bez szans na ratunek, zaspana, zmęczona - zobaczyłam je - szczęście, które podało mi swoją dłoń. Chciałam wrzasnąć, by się wynosiło...ale nie miałam siły. W ciemnościach dopiero zobaczyłam, że szczęście zawsze przy mnie było. Obok. Czemu więc go nie widziałam? Bo szczęście nie ma ciała, nie ma kształtu i formy. Szczęście to stan w drugim człowieku. To pomocna dłoń, to ciepły uśmiech, błyszczące dobrem oczy, to coś więcej niż tylko dobry dzień.

19:48, lu-petitka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 stycznia 2017
kundel

Gdy wśród tylu ras na świecie wybieramy między Szczygłami, yorkami, jamnikami a nikt nie zwróci uwagi na kundla przy płocie co płacze, że dla niego miłośći zabrakło, gdy on kocha i kochałby po prostu

19:45, lu-petitka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 stycznia 2017
telenowela

Cisza, zimnie powietrze drapiące w czubek nosa. Wiatr przeplatający się między naszymi palcami. Spojrzenia, którym mogłoby nie być końca. Te same ulice otoczone zrębkiem innych słów. Noc, która zaczęła się zbyt późno... lecz co w tej nocy się utkało? Sen? Marzenie? A może prawda? Prawda, której nam brakuje w chaosie zagmatwanego kłamstwa... Czas, lecący szybciej niż zwykle, stanął w miejscu... pytam dlaczego?! czy nie mogło być normalnie?! czy to się musi wydarzyć!? gdzie w tym wszystkim jest porządek?! Czy jest choć jedna mała, rzecz poukładana?! Jak się mamy odnaleźć?! - Cicho znów odpowiem, że... że nie wiem. A bardzo bym chciała - czy wiedzieć? Chciałabym, żeby to było łatwiejsze... dlaczego więc nie jest?! Pytam po raz setny, dodając cicho: jak w telenoweli.

Jak w telenoweli - cierpliwie czekajmy na koniec.

Tej nocy, zasnęłam spokojnie, bezpiecznie, jak dziecko, które wie, że jest kochane.

I mówiąc szczerze: było mi dobrze...

14:52, lu-petitka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 listopada 2016
aniołki i inne aniołki

Chciałabym usiąść obok Ciebie. Usiąść blisko. Chciałabym otworzyć album. Pokazać Ci moje zdjęcia z dzieciństwa. Opowiem Ci o tym co działo się w głowie trzylatki, gdy tata sadzał mnie na swych kolanach, gdy mama piekła pączki a ja je podkradałam. Chciałabym Ci opowiedzieć jak uczyłam się jeździć rowerem, jak sznurowałam buty. Chciałabym pokazać Ci moją komunijną sukienkę, by potem wpiąć we włosy welon i ubrać suknię po ziemię. Chciałabym otworzyć przy Tobie księgę moich wspomnień i wpisać w nią Twoje imię. Chciałabym, ale nie wiem czy mogę. Nie wiem czy mogę się uśmiechnąć. Nie wiem czy na Ciebie spojrzeć. Nie wiem czy Cie nawet kiedyś spotkam. Ale czasem siadam na łóżku - sama z moim Aniołem i razem kombinujemy co powinnam Ci powiedzieć, o czym szepnąć, co i kiedy. Siedzimy i razem wspólnie ustalamy. A On mówi: spokojnie, znam Jego anioła, który go strzeże, wiem, że kiedyś z Jego Aniołem będę latał pod rękę i będziemy Was wspólnie pilnować, a potem pojawią się inne Aniołki, nieco mniejsze, takie od zadań specjalnych i stworzymy rodzinę. I gdy tak Go słucham i opieram swoją głowę na Jego puszystych skrzydłach i gdy moje wyobrażenia o Tobie zatapiają się w Jego puchu - wiem, że kiedyś dojdę tam, gdzie będziesz siedział i na mnie czekał, wiem, że kiedyś pojawimy się w tym samym miejscu i że od tamtej pory czas będzie liczył się tylko dla nas. Proszę, nie psujmy marzeń naszych Aniołów Stróżów, spotkajmy się kiedyś - chociażby na kawie i przy niej zostańmy - przez długie lata. 

https://www.youtube.com/watch?v=gLwwiHAfDgk

15:01, lu-petitka
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 40